Mapa Marzeń to twoja strefa bezpieczeństwa

Czasami Mapa, którą robicie „utyka” w miejscu i nie chce iść dalej. Zdarza się to też podczas sesji indywidualnych. Opór w głowie, w ciele i wszystko na nie.

Zwykle jest tak, że aby zrobić Mapę potrzebna jest jedna do dwóch sesji. Pod warunkiem, że osoba przychodzi „przygotowana” z przemyślanymi sprawami, marzeniami, celami i planami. Jeżeli zaczynamy od zupełnego początku i pozycjonowania się „gdzie ja jestem” to 3-4 sesje.  Zdarzyła się tak, że po pierwszej sesji ludzie „przestraszają” się tego co zobaczyli na swojej Mapie. Odważyli się powiedzieć coś sobie głośno, pomyśleć, wyobrazić sobie zmianę, inny układ, jakieś marzenie, spełnienie i… natychmiast uciekają. Czasem na powrót do Mapy trzeba poczekać, czasem ludzie decydują, że zostają w „starym życiu”. Na szczęście  większość wraca i powolutku buduje swoja mapę dalej. Słowa i marzenia  wypowiedziane zaczynają żyć własnym życiem, kwitnąć, transformować się i nie da się już ich cofnąć.

Co jest moim przesłaniem, a o czym okazało się może nie wystarczająco mówię, piszę i opowiadam. Mapa to nie jest „muszę”, „powinnam”, trzeba” itd. Mapa jest naszym sojusznikiem, pomocą, przyjacielem, wspomaganiem. Jest strefą bezpieczną.

Mapa ma nas wspierać, a nie powodować uczucie dyskomfortu. Nie mylić wychodzeniem ze strefy komfortu. Dobrze jest czasem wyjść w swoich planach na Mapie ze strefy komfortu jednak absolutnie tylko w granicach swojej absolutnej zgody i decyzji na to. MOJA MAPA JEST DLA MNIE. Jest moim MIEJSCEM MOCY.

Mapa to wreszcie nie coaching. Korzystam w robieniu Mapy z coachingowego podejścia,  jednak Mapa to nie coaching. Na swojej własnej Mapie możemy sobie pozwolić na wszystko co chcemy. Oczywiście jeżeli  będzie z gruntu nierealna albo sprzeczna albo totalnie nie ekologiczna to zadziała opacznie zapewne. Zwykle staram się nie testować tego narzędzia w ten sposób. Mapa to wasze życie i wasze lustro. Mapa to plan.

Co jest jeszcze ważnego?. Jak już podejmujecie decyzje o Mapie postarajcie się dokończyć ją, aby zobaczyć cały obraz. Nie tylko jego fragment. Dopiero jak jest cały obraz wszystkich 9 pól to pokazuje się całe życie, a nie tylko te fragmenty,
która na przykład są trudne czy bolesne. Zawsze, ale to zawsze są też te dobre, które równoważą te słabsze. I praca nad własną mapą daje nam też takie patrzenie. I to wszystko niezależnie czy robicie Mapę sami czy z pomocą.

A co do miejsc mocy. Czy wy macie takie miejsce na ziemi gdzie możecie pójść, posiedzieć pooddychać i sprawy układają się nagle w głowie. Dla mnie jednym z takich miejsc jest plaża, morze i klif orłowski we wczesny niedzielny poranek, kiedy jak to mówi zaprzyjaźniona kobieta „żadne obce myśli w polu nie latają”.  Tam wszystko nabiera dla mnie innego wymiaru i staje się prostsze. Drugim jest Paryż.

A gdzie wasza głowa odpoczywa i mózg prostuje myślenie?