Miłość, przyjaźń, lubienie.

Usłyszeć, poradzić się, pośmiać, pobyć, przytulić, wymienić energią.

Jestem w trakcie pisania książki „9 miesięcy z mapą”. Nie każdy robi mapę sensu stricte, wyklejaną, malowaną, w programie graficznym lub w innej wizualnej wersji. Spotykam się z prośbami o inne ujęcie tematu więc piszę.  8 osób na 10  nie robi mapy wizualnej, za to zapoznanie się z samą  mapa, jak funkcjonuje, jak wygląda, z czego się składa okazuje się być wielce pomocne w układaniu i porządkowaniu swojego życia. W takim ogarnięciu siebie, tego co robię, czego nie robię i dlaczego. Czego chcę, kogo chcę, a kogo nie, jaka jest moja praca, dzieci, rodzice, rodzina pasje, czas wolny, zdrowie i wszystkie pozostałe elementy układanki, która nazywa się życiem.

W książce nadałam inny rytm polom poszczególnym i pojęciom. Zaczęłam od pola centralnego czyli JA. W robieniu mapy zwykle to pole jest na końcu jednak określenie celu do życia i bycia, swoich wartości, potrzeb, poziomu energii życiowej wydało mi się pierwotne przy oglądaniu siebie.

Kolejnym polem jest pole różowe – pole związku z drugim człowiekiem, bycia razem, miłości, bliskości, relacji, wspomagania się i budowania. I o tym dziś. Jak zwykle impuls do większości wpisów przynosi życie i wasze mapy, i tym razem też tak było.

Para ludzi z naprawdę długim stażem. Niespecjalnie dopasowana, ale ileż takich wkoło. Dzieci, dom, wakacje, praca, obiady, kolacje, zwykła mijanka od wielu lat. Nawet nikt nikomu wielkiej krzywdy nie robił. Tak po prostu nie było tam nic od dawna. I pewnego dnia ona decyduje się na zakończenie tej z pozoru dobrze działającej układanki. Oczywiście jest ta kropla, która przelewa kielich, ale obiektywnie patrząc to żadne spektakularne wydarzenie. Chodzi o to, że nie ma ani miłości, ani przyjaźni ani lubienia.

I o to lubienie mi chodzi. O przyjaźń. O dobre słowa. O to, że chce się wracać do domu bo jest miło i ciepło. Bo ktoś patrzy na nas i widzi nas. Bo ta druga osoba najzwyczajniej nas lubi, a my ją. Że chcemy opowiedzieć tej osobie co też Jolka nagadała w pracy, albo usłyszeć jaki jest dalszy ciąg akcji rozpoczętej w pracy u drugiej osoby dwa dni temu. Usłyszeć, poradzić się, pośmiać, pobyć, przytulić, wymienić energią. Lubienie się i przyjaźń. Są ludzi, którzy powiedzą, że kobiecie się w głowie poprzewracało i nie wie czego chce bo przecież nie bije, nie pije, na laski nie chodzi, kasę przynosi, nieszkodliwy jest, a w ogóle o jakie lubienie chodzi. Przecież od lubienia ma przyjaciółki. Że to bez sensu. Ale są też tacy, którzy pomyślą o tym jak o wyzwoleniu trochę. Ze życie samemu może być lepsze i zdrowsze niż kimś kogo nie chcemy wiedzieć na co dzień. Ze ta mijanka w domu jest w jakiś sposób toksyczna i nie służy nam. Temat do przemyślenia. Szczególnie w drugiej połowie życia, kiedy już nikt z nas pieluch nie musi zmieniać, zwykle jest niezależny, a kredyt nawet jak jest, to da radę go podzielić i dogadać się jak w tym rzeczonym przypadku.

Czy ty jesteś szczęśliwy w swojej relacji?

Czy lubisz osobę do której wracasz do domu?

Czy chcesz jej opowiedzieć o swoim dniu?

Czy jesteś ciekawy co ta osoba ma do powiedzenia?

Co możesz zmienić, aby wróciło lubienie i to słynne z filmu Avatar „widzę cię!”.

Czy druga osoba cię widzi?

227