Szaleństwo i zachwyt na Mapie

1zachwytiszalenstwo

Czytam po raz kolejny książkę o filozofii Starbucksa. O tym co było i jest w głowach twórców i następców i jak starają się przenieść to, aż po szczebel osoby, która podaje wam kawę jeżeli czasem tam chodzicie. Pamiętam, dobrych kilka lat temu, po raz pierwszy trafiła w moje ręce, „przypadkiem” oczywiście, pierwsza z książek opisujących tę firmę i jej filozofię. Po przeczytaniu, a było to akurat w moje urodziny, więc w Paryżu, pognałam do pierwszego znalezionego Starbucksa (bo wcześniej mnie tam nigdy nie było), żeby sprawdzić czy faktycznie jest tak jak piszą i jaką mają wizję. Trafiłam wtedy na dziki wielokulturowy  tłum stojący karnie w oczekiwaniu na swoją kawę. Hmmm.. coś w tym musi być oprócz dobrego marketingu i reklamy oraz wysokiej ceny.

Rozpisałam się jak to czasem u mnie bywa. Po co ten wstęp? Bo dziś czytając po raz kolejny książkę (lubię wracać czasem do fragmentów przeczytanych książek) objawiło mi się coś innego. Coś co jest też kluczowe dla map, które ja robię i wy robicie. „Wszystko ma znaczenie” oraz „Niespodzianka i zachwyt (klienta)” (to dwie z zasad Starbucksa)

Robiąc mapę skupiamy się na rzeczach podstawnych, które zapewniają nam prace, relacje, zdrowie, rodzinę, wiedzę, wolność i wiele innych rzeczy. Dla każdego ta kombinacja będzie inna. Kolejna cześć to te chcenia i marzenia, które sięgają wyżej, mocniej, wykraczają poza codzienność. Są też takie „totalnie odjechane” typu nie wiem jak, ale tak chcę, aby się stało.

Tu kolejna dygresja – dawno temu miałam kontakt  dziewczyną, która na swojej mapie w dużej ilości umieściła rzeczy typu niech się stanie. Na tamten moment realność ich stawiała wiele do życzenia. Od tego czasu pisze do mnie w różnych odstępach czasowych informując, że kolejne marzenie z mapy się spełniło. Jest dla mnie zawsze przypomnieniem, że jak ktoś taką, totalnie z pozoru abstrakcyjna, mapę chce mieć to proszę bardzo! Voila! Niech się stanie!

No więc od marzeń codziennych, podstawowych do marzeń „z kosmosu”.

Ten wpis skierowany jest do tych co w dużej mierze zachowawczo podchodzą do swoich map. Bezpieczeństwo, zgodność z system wartości, sposobem życia, charakterem, mentalnością, realna oceną możliwości, zgodą wewnętrzną, spójnością – wszystko tak. Jak patrzymy na mapę to wszędzie ma być „tak zgadzam się w pełni i wierze, że tak się stanie”. Bo mapa to nasze lustro i próba generalna tego co chcemy zrobić, mieć i gdzie być.

Jednak….

Jednak warto wyjść w jakimś obszarze poza schemat. Warto wstawić sobie niespodziankę. Warto zachwycić się swoim marzeniem. Zachłysnąć się pomysłem. Warto sięgnąć gwiazd. Bo jak nie dziś to kiedy. Ostatnio przeczytałam „Jeżeli zadajesz sobie pytanie czy nie jesteś na coś za stara to pamiętaj – już nigdy nie będziesz młodsza”. Zachwyć się swoim marzeniem : )

“Dziwne” marzenia urodzinowe

marzenieurodzinowe.png

Niedawno miałam urodziny. I spełniło się moje jedno marzenie, które mam od wielu, wielu lat. Tym marzeniem było posiadanie elektronicznej miarki. Wiem, że może trochę dziwne marzenie jak na kobietę ale to ja zwykle jestem projektantem i twórca koncepcji innowacji, zmian i przebudowywania przestrzeni w domu i w okolicy. Uwielbiam fajne narzędzia i miarki. Kiedyś naście chyba lat temu zobaczyłam u kogoś i bardzo chciałam taką miarkę dostać w prezencie. Mogłam sobie teoretycznie taką kupić, ale ja chciałam dostać. Takie mikro makro marzonko.

Nie było tego na mojej mapie marzeń. W zasadzie nigdy nie było przylepione na mapie, ale w głowie było. Trochę tak jak urodzinowa kolacja na wieży Eiffla. Jest w głowie.

I otóż dostałam w tym roku taki właśnie prezent. Idealnie taka jaką sobie wymarzyła. Na tyle prosta w obsłudze, że nawet ja, która techniczna nie jestem, byłam w stanie uruchomić ją i intuicyjnie obsłużyć. Ponieważ nie rozgłaszałem nigdy mojego marzenia jakoś światu na głos, mówiłam, ale nie wszystkim, to też liczba osób które je potencjalnie mogła spełnić była niewielka. A poza tym to marzenie ma tyle lat, że zakopane głęboko.

Na pytanie skąd wiedziała bo przecież chyba jej nigdy o tym nie mówiłam usłyszałam że….przeczytała o tym w mojej książce J Nie pamiętałam, że tym napisałam (zawsze mnie zdumiewało, że autorzy książek nie pamiętają w której książce o czymś napisali i czy w ogóle, a to czasem jest prawda).

Dlaczego to piszę? Bo chce powiedzieć o uważności na drugą osobę, która jest blisko nas. O wyłapywaniu marzeń i chceń ze zwykłych zdań, zachwyceń w sklepie, odniesień do  filmów czy książek. Marzeń i potrzeb rzuconych w eter świata. Rzeczy, czasem zdarzeń czy sytuacji,  które mogą wydawać się dziwne, niespotykane, ulotne, zdumiewające, trywialne, proste, trudne, stereotypowe albo dojechane.

Ale są w nas i nosimy je w sobie. Aż któregoś dnia spełniają się. Zabawa miarką jest jedną z lepszych jakie ostatnio miałam.

Na fali tego marzenia puszczam w świat jeszcze jedno, które też mam od lat. I znowu to jest marzenie które teoretycznie mogę sama sobie „zrobić”. I nawet kilka razy do tego podchodziłam jednak ja chyba chcę to dostać. Skrzynka z narzędziami w pełni wyposażona. Tak nówka śliczna ze wszystkimi rozmiarami super jakości wkrętaków, które leżą w ręce jak przyklejone, kombinerki, obcążki, obcinaki, klucze, podstawowe śrubki, haczyki, gwoździe, taśmy i co tam jeszcze pojawia się we śnie o takim wyposażeniu.

W zasadzie jest i kolejne marzenie. Druga skrzynka to taka pasmanteryjna skrzynka. Bo ja swoje akcesoria do szycia trzymam też w kolorowej skrzynce narzędziowej. Raz na jakiś czas robię tam porządek, a potem magicznie, jak w torebce, znowu jest chaos. A rzeczy znikają w magiczny sposób i kiedy potrzebuję szydełko o małej główce o to oczywiście go tam nie ma, bo „komuś” w domu było kiedyś potrzebne. Wiec w pełni wyposażona skrzynka pasmanteryjna z zatrzaskami, haftkami, igłami, szpilkami, naparstkiem, rożnymi rozmiarami gumek i tasiemek, narzędziem do prucia szwów, centymetrem, kolorowymi kordonkami i nićmi oraz  wielością drobnych rzeczy, które zawsze się przydają.

A jakie jest Twoje marzenie, które nosisz już długo w głowie, sercu, w rękach?

Co sprawi ci radość, spowoduje śmiech, ułatwi życie, zwiększy komfort i wywoła uśmiech?

Czy jest „dziwne” czy „normalne”?

Jest Twoje wiec najważniejsze na świecie!

Sprzedaję 5000 egz. “Ogarnij swój dzień” w 2016 roku

mapa-500tys.png

Mam taki cel i marzenie na 2016 rok.

Sprzedaż 5000 egzemplarzy mojej nowej książki. Z mojego wyliczenia biznesowego tyle trzeba, aby inwestycja w pasję w postaci wydania książki zwróciła się. Po to chociażby, aby mieć fundusze na kolejną, którą też prawdopodobnie wydam własnymi środkami, bo wtedy mogę zrobić to co chcę i jak chcę.

Taki cel można osiagnąć przeznaczając spore nakłady na reklamę na przykład prasową. Jednak to taki poziom kosztów, któremu już nie podołam. Z drugiej strony cokolwiek obecnie sprzedajemy, to ofert na rynku, również ksiegarskim, jest tyle, że ludziom trzeba pokazać, iż taka fajna książka istnieje. I to nie pokazać raz czy dwa tylko wielokrotnie bo w natłoku informacji nie jesteśmy w stanie wyłapać często za pierwszym razem.

Ja sama głównie kupuję książki z rekomendacji albo z wysłyszenia, że dobre.

Na Mapie Marzen – Mapie Celów czasem warto umieścić marzenie i “niech się stanie”. Jak? Jeszcze nie wiem, jednak ogłaszam światu swoje marzenie i cel na 2016. I puszczam oficjalnie w przestrzeń realną i wirtualną.

Tak więc kupujcie i czytajcie. Jak wam się podoba kupcie na prezent dla siostry, przyjaciółki, matki, babci, żony i kochanki. Polecam sie z polecaniem książki też 🙂

PS: Na 2016 mam też na swojej mapie aplikację z Mapą Marzeń i e-booki 🙂

Pierścionek z niebieskim oczkiem

03_wieszakiigarderoba.jpg

Pisałam już, że książka “Ogarnij swój dzień” ma kilka warstw.

Jedną z nich jest historia pierścionka z niebieskim oczkiem. Jak zamkniecie na chwilę oczy i cofniecie się 10, 20, 30, 40 (?) lat wstecz to znajdziecie sytuację, kiedy bardzo pragnęłyście torebki biedronki, wiatraczka z cekinową naklejką, butów na koturnie, gumki ze słonikiem albo… pierścionka z niebieskim błyszczącym oczkiem.

Wtedy tak się stało, że nie dostałyście go.

A dziś? Co jest takim “pierścionkiem”?

Rzecz o które marzycie, a głupio wam się przyznać : )

Poszalejcie i kupcie sobie. Pojedźcie gdzie chcecie. Poskaczcie w parku trampolin rano jak nikogo tam nie ma żeby was ktoś przypadkiem nie zobaczył. Kupcie sobie kolorowe coś do picia o czym marzycie od dziecka i sprawdźcie jak smakuje.

Co jest twoim pierścionkiem?

A na razie poszukajcie tego pierścionka na obrazku.

Wszystkie rysunki w książce mają ukryte niebieskie oczko.

Spełnienie

spelnienie.jpg

Czasem na Mapie ląduje marzenie, które nie wiadomo skąd sie wzięło i dlaczego.
Kiedyś moja koleżanka miała długo marzenie o posiadaniu pewnego obrazu.
Wisiał w tzw. “Desie” w Sopocie na głównym deptaku.
Chodziła tam i oglądała. Troche kwestia pieniędzy to była, a trochę decyzji czy, aby wypada mieć czy kupic sobie “taki” obraz. Bo był kontrowersyjny lekko.

Ja z kolei, pewnego dnia, zobaczyłam w całkiem nieoczekiwanym dla mnie miejscu obraz Karoliny Cegiełkowskiej pt. “Spełnienie”.
“Chodził” za mną i “mówił”.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam o co chodzi z obrazami malowanymi intuicyjnie ani z intencją.
Wiedziałam tylko, że ten obraz mówi do mnie i że bardzo chcę mieć go w swoim domu, aby na niego patrzeć. Że to ma znaczenie. Dlaczego nie wiem.
“Spełnienie” było u mnie chyba dwa lata.
W międzyczasie Karolina namalowała dla mnie kolejne obrazy z określoną intencją i w odpowiedzi na moje potrzeby.
Mam też takie, które po prostu mnie zachwyciły i je kupiłam.
Z obrazami w ten sposób malowanymi dzieją się różne zreczy. One pracują w tle. A my z nimi.
I z czasem nadchodzi czas, że jest potrzeba, aby je puścic w świat dalej. Do kogoś innego.
Więc “Spełnienie” czeka na kogoś….

A ja zawieszę kolejny nowy obraz Karoliny w moim domu…
Niech pracuje.

PS: Aha a w sprawie ewentualnego kupna “Spełnienia” proszę się kontaktować mailowo ze mną.
karinasep@karinasep.com