Zlikwiduj małe wkurzenia

jestemoazaspokoju

Firmowy obierak do warzyw, z którego wciąż wylatuje blaszka.
Korkociąg do wina, który rozwala 5 na 10 korków.
Zszywacz, który notorycznie się zacina.
Konewka, która zawsze rozlewa na boki.
Mata do jogi, na której się ślizgasz mimo, że wybierałaś ją długo.
Patelnia, która zwykle przypala. Tortownica, z której wycieka. Prześcieradło, które jest za krótkie. Kosmetyczka, w której zawsze, ale to zawsze zacina się zamek. Pudełko na leki, które otwiera się co najmniej raz w tygodniu i trzeba wydłubywać tabletki z czeluści torebki. Segregator, który ma urwany zaczep. Szufelka, która nie przylega do podłogi i nie można na nią wmieść śmieci. Za wysoko zamontowany monitor, który powoduje nieustanny ból szyi. Stół, który ma ostry kant dokładnie na linii twojego uda, które zwykle w tym miejscu jest fioletowe…

Ile jest takich rzeczy?

Małych, a powodujących za każdym razem eksplozję mikro furii, bo na czym się wyżyć jak nie na zszywaczu?

Napraw, popraw, przestaw, wyrzuć, zmień, wymień, kup nowe…

Zrób coś, aby to małe nie wkurzało cię cyklicznie.

To też element organizacji, harmonii, oszczędności czasu, spokoju i czego kto tam chce.

Co będzie tym co zrobisz od razu, dziś? 

I poczujesz, że w końcu dokonała się mega zmiana w twoim życiu…

Sprzątaj w swojej głowie

porzadekwglowie

Wiele w książce „Ogarnij swój dzień” pisałam o ogarnianiu przestrzeni, porządku, ergonomii i robieniu wolnego miejsca.

Mam takie doświadczenie, że warto od czasu do czasu zrobić porządki we własnej głowie. Wyrzucić rzeczy, które są bez sensu. Wiem, że trudno jednak nawet mały „bezsens” usunięty z naszej głowy daje nam miejsce. Dokańczanie rzeczy, zrobienie czegoś co odkładamy już dużo czasu, rezygnacja z jakieś sprawy, domknięcie projektu powoduje, że zwalniają nam się przestrzenie w mózgu.

Jak mam bardzo dużo pracy zawodowej to moja głowa jest dramatycznie przeładowana i nie ma w niej przestrzeni na kreację, pasję, nowe pomysły. Jak projekty dokończone, oddane, wraca zwykły rytm pracy i nagle budzę się z nowymi pomysłami i konceptami. Same przychodzą bo mają gdzie wejść.

Wiem, że to prawdy oczywiste jednak nawet przypomnienie prawd oczywistych czasem jest odkryciem roku.

Co masz takiego co zajmuje ci pół mózgu? Dokończ. Zrób coś, przemieść, oddaj, zdeleguj, domknij. Poproś o pomoc.

Co robisz, robisz, robisz i  idzie jak po grudzie. Domknij na tym etapie co jest. Zrób jakieś cięcie. Ustal czas, do kiedy będzie zrobione. Kiedy wykonasz telefon? Kupisz w końcu? Wyślesz trudnego maila? Przeorganizujesz system? A może po prostu pozbędziesz się.

Na szybko intuicyjnie, bez myślenia wymień 3 takie rzeczy, które obracasz w ciele i głowie już długo. A one ciążą jak by były z ołowiu i to w dodatku z mackami włochatymi.

Co będzie pierwszą rzeczą jaka zrobisz, aby udrożnić swoją głowę? Zrobić trochę miejsca na oddychanie?

8 kg cukru

8kgcukru

Prawa wizualizacji i Mapy Marzeń – Mapy Celów są takie, że najlepiej przedstawiać na zdjęciach, rysunkach i w opisach stan oczekiwany, pożądany i taki jaki chcemy, aby był. I najlepiej w trybie dokonanym aby mózg i świat wiedział, że tak jest. I wszystko się zgadza i wszystko gra.

Jednak czasem to nie działa…. Znaczy u mnie nie działa.

Czasem, w różnych okolicznościach warto sięgnąć po inne środki.

Chcę się podzielić pewną historią bo zadziałała u mnie, a okazuje się, że działa też u innych.

Tak się stało, przypadkiem, zupełnie bez mojego udziału, nagle i niespodziewanie oraz całkiem zaskakująco dla mnie, że przytyłam 8 kg…. Oczywiście nie stało się to szybko tylko podstępnie przez jakiś rok, dwa. Rzecz wydarzyła się z powietrza i wody zgodnie z sentencją mojej koleżanki, że „w naszym wieku tyjemy od wody”. I to poniekąd prawda. Te, które tyją od wody zgodzą się ze mną w całej rozciągłości.

Ogrom strat i kilogramów zobaczyłam pewnego pięknego dnia, kiedy w marcu obejrzałam swoje piękne zdjęcia z jednego z wykładów. Zdjęcia piękne, naprawdę, tylko ja jakaś taka większa na nich jestem niż ustawa przewiduje. To był ten impuls.

Wydrukowałam sobie swoje zdjęcia z tej imprezy w dużym formacie i porozwieszałam po domu. Mądre pisma i rady mówią, żeby powiesić sobie na lodówce zdjęcie tak jak chcemy wyglądać. Na mnie nie działało. Zadziałało zdjęcie „przestraszające”.

Do tego postawiłam w sypialni 8 kg cukru. Czyli tyle ile mam w nadmiarze.

Wiecie jak to jest dużo zobaczyć fizycznie osiem kg cukru postawionych obok siebie?! Powoli, mozolnie, z pomocą zaczęłam przesuwać w lewej do prawej. Te po lewej to te co mam do zrzucenia, a te po prawe to te przewalczone ( z całą świadomością piszę przewalczone). Po pewnym czasie zorientowałam się, że wciąż widzę jednak osiem tyl,e że w dwóch grupach. Zaczęłam więc wynosić te „schudnięte” z domu. Zostało jeszcze kilka.

Czy Ty tez masz parę kilogramów cukru na zbyciu? 3, 5, 8, 10? Przyjrzyj się im uważnie. Podnieś je, unieś, dotknij, dźwignij, poczuj.

Na każdego działa co innego, a ty weź sobie z opowieści o cukrze wszystko, trochę albo nic.

“Tylko 10 min dziennie”

tylko10min

5 minut, 7 minut, 10 minut dziennie… Niby nic. Jeżeli przeznaczysz 10 minut dziennie na naukę słówek z niemieckiego w rok będziesz posługiwać się językiem. Jeżeli będziesz 10 min dziennie rano ćwiczyć twoja forma będzie cudowna. Wypijaj codziennie szklankę wody z cytryną, miodem i imbirem na czczo, a będziesz czuć się piękniej zdrowo i młodo. Codzienny masaż twarzy wieczorem (albo rano) uczyni cuda z twoim wyglądem. 20 minut spaceru wieczorem dobre jest dla zdrowia. 5 minut gimnastyki w czasie pracy. 15 brzuszków codziennie spowoduje, że twój brzuch będzie gładki i jędrny. Jedno jabłko dziennie utrzyma cię w zdrowiu. Pisanie codziennie dziennika wdzięczności – to tylko 3 minuty wieczorem – da ci inne spojrzenia świat. Pisanie bloga nauczy cię ogarniania własnych myśli – pisz codziennie coś.

Smaruj stopy kremem do stóp, nogi balsamem, uprzednio wypilingowawszy się cała, biust specjalnym serum na opadanie, szyję cudownym kremem wygładzającym, pod oczy kremem na ciemne worki, na twarz kremem na noc, a rano tym na dzień, włosy wymagają maseczki, odżywki, szamponu, ręce kremu i odżywki do skórek. Masaż twarzy, wklepywanie w szyję, szczotkowanie cellulitu…Ile razem 130 minut?

Czasem mam wrażenie, że dnia by nie starczyło na wszystkie MUST DO.

A co jest twoje? Co powoduje, że czujesz się lepiej? Może nie trzeba mieć 5 kremów? Czasem rzucamy się na wszystko i jak z dietą odpuszczamy bo nas przerasta…

Jedna rzecz, którą chcesz zrobić, robić, przetestować, sprawdzić od dawna…

Jedna. Czy twoje? Czy czujesz to? Czy chcesz? Czy dobrze ci jak się do tego zalecenia stosujesz?

Co to jest?

Ja próbuję często nowych rzeczy. Sprawdzam. Czy mi pasują. Czy mi dobrze robią. Czy chcę ich. Czy jak myślę o nich to nie mam odruchu odrzucającego. W końcu nie musze. Mogę.

Co ty możesz i chcesz? 10 minut dziennie : )

Ogarnij swoje 10 minut 🙂

“Dziwne” marzenia urodzinowe

marzenieurodzinowe.png

Niedawno miałam urodziny. I spełniło się moje jedno marzenie, które mam od wielu, wielu lat. Tym marzeniem było posiadanie elektronicznej miarki. Wiem, że może trochę dziwne marzenie jak na kobietę ale to ja zwykle jestem projektantem i twórca koncepcji innowacji, zmian i przebudowywania przestrzeni w domu i w okolicy. Uwielbiam fajne narzędzia i miarki. Kiedyś naście chyba lat temu zobaczyłam u kogoś i bardzo chciałam taką miarkę dostać w prezencie. Mogłam sobie teoretycznie taką kupić, ale ja chciałam dostać. Takie mikro makro marzonko.

Nie było tego na mojej mapie marzeń. W zasadzie nigdy nie było przylepione na mapie, ale w głowie było. Trochę tak jak urodzinowa kolacja na wieży Eiffla. Jest w głowie.

I otóż dostałam w tym roku taki właśnie prezent. Idealnie taka jaką sobie wymarzyła. Na tyle prosta w obsłudze, że nawet ja, która techniczna nie jestem, byłam w stanie uruchomić ją i intuicyjnie obsłużyć. Ponieważ nie rozgłaszałem nigdy mojego marzenia jakoś światu na głos, mówiłam, ale nie wszystkim, to też liczba osób które je potencjalnie mogła spełnić była niewielka. A poza tym to marzenie ma tyle lat, że zakopane głęboko.

Na pytanie skąd wiedziała bo przecież chyba jej nigdy o tym nie mówiłam usłyszałam że….przeczytała o tym w mojej książce J Nie pamiętałam, że tym napisałam (zawsze mnie zdumiewało, że autorzy książek nie pamiętają w której książce o czymś napisali i czy w ogóle, a to czasem jest prawda).

Dlaczego to piszę? Bo chce powiedzieć o uważności na drugą osobę, która jest blisko nas. O wyłapywaniu marzeń i chceń ze zwykłych zdań, zachwyceń w sklepie, odniesień do  filmów czy książek. Marzeń i potrzeb rzuconych w eter świata. Rzeczy, czasem zdarzeń czy sytuacji,  które mogą wydawać się dziwne, niespotykane, ulotne, zdumiewające, trywialne, proste, trudne, stereotypowe albo dojechane.

Ale są w nas i nosimy je w sobie. Aż któregoś dnia spełniają się. Zabawa miarką jest jedną z lepszych jakie ostatnio miałam.

Na fali tego marzenia puszczam w świat jeszcze jedno, które też mam od lat. I znowu to jest marzenie które teoretycznie mogę sama sobie „zrobić”. I nawet kilka razy do tego podchodziłam jednak ja chyba chcę to dostać. Skrzynka z narzędziami w pełni wyposażona. Tak nówka śliczna ze wszystkimi rozmiarami super jakości wkrętaków, które leżą w ręce jak przyklejone, kombinerki, obcążki, obcinaki, klucze, podstawowe śrubki, haczyki, gwoździe, taśmy i co tam jeszcze pojawia się we śnie o takim wyposażeniu.

W zasadzie jest i kolejne marzenie. Druga skrzynka to taka pasmanteryjna skrzynka. Bo ja swoje akcesoria do szycia trzymam też w kolorowej skrzynce narzędziowej. Raz na jakiś czas robię tam porządek, a potem magicznie, jak w torebce, znowu jest chaos. A rzeczy znikają w magiczny sposób i kiedy potrzebuję szydełko o małej główce o to oczywiście go tam nie ma, bo „komuś” w domu było kiedyś potrzebne. Wiec w pełni wyposażona skrzynka pasmanteryjna z zatrzaskami, haftkami, igłami, szpilkami, naparstkiem, rożnymi rozmiarami gumek i tasiemek, narzędziem do prucia szwów, centymetrem, kolorowymi kordonkami i nićmi oraz  wielością drobnych rzeczy, które zawsze się przydają.

A jakie jest Twoje marzenie, które nosisz już długo w głowie, sercu, w rękach?

Co sprawi ci radość, spowoduje śmiech, ułatwi życie, zwiększy komfort i wywoła uśmiech?

Czy jest „dziwne” czy „normalne”?

Jest Twoje wiec najważniejsze na świecie!

Czy mapa jest właściwym narzędziem dla nastolatków?

czymapadlanastolatkow

Przystosowałam kontent Mapy Marzeń – Mapy Celów dla nastolatków. Rzetelna praca z burzą mózgów, udziałem samych zainteresowanych, rodziców i tych, którzy mogą swoje trzy grosze dołożyć.

Mam poczucie, że to dobra zawartość. Jednak pytanie jest takie czy nastolatki w ogóle potrzebują tego? Czy to jest etap ich życia, że mają zapotrzebowanie na tego typu narzędzie, porządkowanie, spojrzenie, ułożenie, refleksję. My dorośli byśmy bardzo chcielibyśmy, aby oni zastanowili się, pomyśleli, przetworzyli i w ogóle tacy dojrzalej patrzący na życie byli. A to według mnie wbrew trochę tego czym nastolatki z definicji są. Posłuchać o koncepcie, a i owszem, bardzo fajnie może (ale nie na pewno), przyjrzeć się obszarom, może tak jednak z dystansem, dowiedzieć się czegoś z obszaru zarządzania życiem no…oni i tak lepiej wiedzą… ale robić coś takiego to nie czas dla nich. Im czas płynie inaczej i w ogóle wszystko jest inaczej.

Mam taką refleksję, że jak by była aplikacja, która by to układała to może tak. Jednak przekonania nie mam.

Za mną kilka map w licealistami, którzy są na etapie podejmowania decyzji co dalej. I to jest ten moment, kiedy Mapa może być użyteczna jednak to jednostkowe przypadki.

Tak więc Mapa dla nastolatków jest. Jak kto chętny to trafi do mnie bo znaleźć człowieka w obecnych czasach to sekunda.  jednak postanowiłam, że nie będę jej jednak rozwijać i opisywać.

Natomiast….

Jak to w życiu bywa świat nie znosi próżni i okazało się, że to może być cenione narzędzie pracy dla studentów i absolwentów. To niby niewielki skok wiekowy, a jednak ogromna zmiana w miejscu, w którym młodzi ludzie się znajdują. Są już po decyzji jakie studia wybrali, czasem dobrej, a czasem błędnej i myślą jak to zmienić. I pytanie jest co dalej? Praca nad Mapą wtedy trochę bardziej z poziomu mentora i coacha. Efektem zapewne nie jest Mapa sensu stricte. To tylko zbiór drogowskazów jakie obszary są do obejrzenia i przemyślenia. To co powstaje ma bardzo różną formę. I zadaniem jest odpowiedz na pytanie co dalej? Co chcę? Jak to zrobić? I wiele innych.

Tak więc za chwilę Mapa dla ludzi u progu dorosłego życia. Tych którzy szukają celów i sensu w tym co robią. I chcą świadomie układać życie. W tym przypadku oczywiście tez można korzystać z Mapy bazowej jednak wygodniej może z czymś co bardziej w punkt przemyślane. Wyjdzie w tzw. “praniu”  ; )

Mapa Marzeń – Nastolatki

mmmc-nastolatki-2

Prezentuję wersję Mapy Marzeń -Mapy Celów dla nastolatków po konsultacjach społecznych 🙂

Trochę zmieniona, trochę przemodelowana, trochę dla odróżnienia zmiana ramki 🙂

Odkryciem dla mnie jest “Cel do życia” umieszczony w centralnym miejscu. Rzecz do aplikacji dla każdego z nas tzn. dla tych starszych nastolatków też. To odpowiedź na pytanie po co wstaję rano? Do czego? Do kogo? Dlaczego? Co mnie podrywa z miejsca? Co powoduje, że mi się chce? Co powoduje, że się uśmiecham mimowolnie albo i “wolnie”? Co mnie uruchamia?.

To trochę też odpowiedz na moje poszukiwania odpowiedzi czym jest dla mnie JOY. Polskie tłumaczenie to radość jednak czasem jest tak, że innych językach są słowa, których nośnik emocjonalny jest nie przetłumaczalny. Mam kilka takich słów czy wyrażeń. Jednym z nich jest Joy i Fun.

Może należy to dodać do wszystkich Map świata?