O Mapach na portalu “Zmiany w życiu”

mapawzmianachwfirmue

Już od września będzie okazja na cykliczne zapoznawanie się z Mapą Marzeń – Mapa Celów oraz Mapą Planów – Mapą Działań czytając portal Ani Węgrzyn – “Zmiany w życiu” http://www.zmianywfirmie.pl/. Będzie intensywnie i dużo wiedzy bo czas robienia nowej Mapy na 2017 się zbliża.

A dla tych co mają własne i nie tylko własne firmy Mapa Marzeń – Mapa Celów dla Firm i portal też Ani – “Zmiany w Firmie” http://zmianywzyciu.pl/

 

Co dzieje się na wykładzie/szkoleniu z Mapy Marzeń – Mapy Celów?

mapacotamsiedzieje

Mój wykład – szkolenie z Mapy Marzeń – Mapy Celów ewoluował. Obecnie obejmuje treści z obu ksiązek tak więc wzbogacony jest o Mapę Planów – Mapę Działań.

Czego sie spodziewać i jak to wyglada.

Obecne spotkania mają formę wykładowo – szkoleniową. Nie są już warsztatem jako takim, na którym robi się Mapę. Można na taki się umówić oczywiście osobno.

Proponowana obecnie forma to jednodniowe szkolenie – wykład.

Co się tam dzieje i o czym mówię?

– prezentuję Mapę Marzeń – Mapę Celów jako narzędzie do porządkowania i układania sobie swoich marzeń i celów. Staram się uświadomić uczestnikom jak ważna jest samoświadomość, jawność i obrazowość swoich marzeń i celów. Małych dużych, rocznych i tych na całe życie.

– opowiadam po kolei, z detalami i przykładami, co jest ważne na Mapie, jak działa, jak formułować zdania i wybierać zdjęcia, obrazy i rysunki i jakie to ma znaczenie dla funkcjonowania Mapy.

– prezentuję Mapę Planów – Mapę Działań jako narzędzie do łatwiejszego i wygodniejszego życia. Pokazuję na realnych przykładach jak można rzeczy zrobić inaczej, czasem prościej.

– pokazuję jak łączyć obie koncepcje Map

– nie robię ćwiczeń grupowych, ani w podgrupach bo o to pytacie, szczególnie ci, którzy nie z bardzo lubią taką formę.

– w ciągu tego dnia nic nie trzeba, nie musicie, nie powinniście. Możecie tylko chcieć coś zrobić, wysłuchać, zainspirować się albo na przykład uświadomić sobie, że wszystko bardzo fajnie, ale moje lepsze co też będzie wartością.

– materiały, które dostają uczestnicy pozwalają na zrobienie indywidualnie pewnych ćwiczeń natomiast to praca samodzielna bez żadnych prezentacji.

– podczas tych kilku godzin jest dużo wiedzy merytorycznej, czas na inspirację , refleksję, odkrycia własne, postanowienia, nowe początki, domknięcia i inne zdarzenia. Zwykle tak się dzieje, a potem jak wyjdziecie to dzieje się jeszcze więcej,

– dla tych co mówią, że „te obrazki” są bez sensu mogę tylko przetoczyć zdanie wielu uczestników, które usłyszałam w różnych  wersjach po wykłądzie „aha, to ja teraz rozumiem o co chodzi z tymi obrazkami i dlaczego one są jednak potrzebne”.

– jest grupa osób, która nigdy nie zrobi żadnej Mapy, bo to nie narzędzie dla nich, natomiast wielkość rzeczy, które zadzieją się tego dnia będzie też wartością, która wyniosą i przerobią na swój własny sposób i o to też chodzi.

Jeżeli przeczytaliście już moje książki to taki dzień jest okazją do przetworzenia tematu w innych sposób słuchając i przepuszczając przez ciało w innej konfiguracji treści dotyczące map, zmian, marzeń i celów.

Dla tych którzy „słyszeli” albo „chcą”  to może byc nowe doświadczenie nie wymagające integracji, wspólnych ćwiczeń czy tak popularnych czasem budowania relacji w akcji. Natomiast jeżeli macie taką potrzebę to zawsze grupa składa się różnych osób i jest czas na wszystko. Grupa to 7-15 osób.

Dajcie sobie szansę na poznanie czegoś nowego. Zgodnie z reklamą „bo jesteś tego warta”. Jesteś : )

 

 

Ogarnij swój dzień – gdzie kupić rzeczy o których piszę?

1gdziecokupi

Ten wpis to odpowiedź na najczęściej zadawane mi pytanie czyli “gdzie kupić to o czym piszesz, tak dokładnie gdzie?”.

Kiedyś wiele lat temu koleżanka zapytała mnie jak zrobić kotlety mielone. Kiedyś dawno temu, przed wiekami, nie było instrukcji do zrobienia wszystkiego po odpaleniu internetu…. Więc mówię, że mięso, jajka, sól, pieprz, przyprawy, mieszasz itd… Otóż nie. Pytanie jest: jakie mięso?, gdzie je kupić? ile go kupić? w czym mieszasz?  ile jajek, ile pieprzu, soli? (ale trochę to łyżeczka czy ile?), co to znaczy przyprawy? (znaczy ile, jakie dokładnie i kiedy dodajesz), ile mieszasz? czym mieszasz? co to znaczy, że bierzesz trochę? tzn ile bierzesz na jeden kotlet? itd itd…

Więc moje myślenie, że jak mówię/piszę białe wieszaki albo drewniane wieszaki, które można kupić “gdzie bądź” byle takie same, dla niektórych jest jak te kotlety. I to jest ok. Ja zadaję takie pytania jak mam obsłużyć nowy sprzęt typu telefon. I zapisuje komendy na kartce. Każdy ma swoje super mocne strony i te mocne inaczej.

Więc lista rzeczy, które JA kupuję i MI się sprawdzają. Czy wam sie sprawdzą – nie wiem….

Przeźroczyste pudła – różne wielkości, dobra jakość, mniejsze pasuja do wiekszych, cena przyzwoita, mają pokrywki – IKEA, pudła SAMLA.

Przeźroczyste pudełka na buty – Leroy Merlin – pudełka mają napis na pokrywce “shoes” i takich szukać.

Słoiczki do przypraw – IKEA tam chyba najtaniej bo 6 zł za 4 szt. Po 2 zł za sztuke na stoiskach z przyprawami w miejscach typu rynek warzywny w każdym mieście.

Wieszaki drewniane białe – Jysk – sa i czarne i oczywiście nie malowane. Wieszaki są też w Ikea i  w Leroy Merlin, i Obi, i pewnie jeszcze w kilku innych. Ułatwieniem jest, że tam jest w pakietach po 5 albo 10 szt wiec taniej, wygodniej do kupienia i jak kupicie 3-4 paczki to macie szafę zrobioną na nowo.

Pudełka na leki – tu nie ma patentu bo każdemu będzie inne pasować. Duże apteki mają takie pudełka tylko trzeba poprosić o pokazanie. No i jest zawsze allegro i cały internet. Jak przyjrzycie się rysunkowi to polecam model na cały tydzien w jednym.

Szczotka do ciała – Rossman i kosztuje jakieś 12 zł. Na slajdzie pokazuję jakiej szukać. Trzeba wykonać wysiłek dojścia do Rossmana,  zakupu i położenia w prysznicu. No potem jeszcze dobrze jest się szczotkować, ale najpier donieść do domu 🙂

Dwie kosmetyczki – znowu Rossmann bo zwykle jest tam wybór i ceny też dla ludzi. Dwie takie same nie zabiją was cenowo. Jedna do podróży, druga na przykład do torby basenowej czy nawet trzecia do fitnesowej. Myk polega na tym, że są takie same i wasze córki, jeżeli takie macie, będa miały jasną identyfikację – nie ruszać moje!.

Kosz wyklinowy lub aluminiowy na zakupy – ja swoje kupuję na rynkach warzywnych i innych. Są też do kupienia w supermarketach tylko wymaga to poszukania i zapytania kogoś z obsługi. Czasem są tak ukryte że sami nie znajdziecie.

Back Strecher i Neck Strecher czyli drabinka rehabilitacyjna – jak ktoś nie chce szukac po internecie to na pewno do zakupu w sklepie www.innomed.pl. Warto kupić przyzwoity i sprawdzony bo wasz kręgosłup jest tego wart na pewno.

Suszarka i golarka – ja akurat korzystam z suszarki Rowenty ( Powerline Plus CV 509), a moje córki i kilka już kobiet którym poleciłam z golarki elektrycznej PHILIPS HP 6368 (na mokro i na sucho, nie zalewacie nóg krwią na kostkach, do użycia bez żadnego przygotowania nawet jak już za 3 min musicie wyjść, a tu nie zauważona jakoś wcześniej katastrofa)

Żelazko ze stacją parową co nie kosztuje fortunę – korzystam bardzo intensywnie od kilku lat (a prasuje się u mnie dużo) z Clatronic 3461. Kosztuje ok 200 zł i wymieniam bez żalu co 2 lata. Jeszcze nigdy nie udało mi się z powodzeniem zrobić operacji czyszczenia żelazka tymi magicznymi płynami i żeby potem nie lała się z tego brudna woda. A jak się płaci dobrych parę setek za żelazko ze stacją to trzeba coś robić jak szwankuje.

Kwadraty opętania czyli planer na lodówce – ja robię pisakiem na dużej kartce flipchartowej, ale można kupic coś co nazywa się Family Planner (robi to firma quo vadis ale pewnie trochę tego jest na rynku). U mnie wygrywa wciąż ręcznie robiony i wpasowany w szafkę.

Uff….. to chyba tyle 🙂

Nie jestem zwolennikiem, aż takiego poradnictwa na forum zewnętrznym chociaż w życiu robię to non stop, a zdanie “to ty kup, sprawdź, a potem podaj model to ja też kupię” słyszałam wiele razy. Ja też korzystam z takich bezpośrednich poleceń z dokladnym modelem bo jak idę do sklepu typu media markt to jestem chora i zagubiona. Ktoś sprawdził, wykonał pracę przesiania rynku, działa, biorę z podziekowaniem.

 

 

 

 

 

300% normy

1300procentnormy

W mojej książce „Ogarnij swój dzień’ jest mini rozdział pt. „300% przygotowania”. To ja mam taką potrzebę. Zresztą znam wielu ludzi, którzy tak mają. Żeby ogarniać wiele rzeczy, dobrze wykonywać swoją pracę, pisać czy wykładać  potrzebuję być zawsze przygotowana na najwyższym możliwym poziomie swoich możliwości. To sformułowanie pierwszy raz usłyszałam od Iwony Majewskiej – Opiełki i potem wiele razy wracało do mnie.

Dla każdego tej najwyższy poziom własnych możliwości jest inny. Dla mnie jest wysoki. Czasem zbyt wysoki… Nie wyjdę do ludzi bez przygotowania czy  nie pojadę na spotkanie. Nie dam rady wtedy sobie sama ze sobą, zawieszę się, zatnę i ucieknę. Przygotowanie daje mi bezpieczeństwo wewnętrzne do dobrego wykonywania swojej pracy. To jedna z podstaw ogarniania mojego dnia, życia i siebie samej. Czasem słyszę odpuść sobie….ta klamerka nie musi być dokładnie w odcieniu torebki, te materiały nie musza być tak super przygotowane. Ten składnik nie musi być, aż takiej jakości, a odcień dokładnie taki. A ja nie lubię odpuszczać. Chyba że z pełną świadomością, że tak wybieram. To trudne czasem, ale na końcu się opłaca.

Skąd w ogóle to rozważanie. Ostatnio miałam okazję do kontaktu z osobą (zresztą wiele ich jest wkoło nas), która do tzw. „gadania” potrzebuje naprawdę niewiele danych. I na pewno to nie jest 300, ani 100 procent. I jak to mówi zaprzyjaźniony kolega „chleba z tej namielonej mąki nie ma”, jednak zapotrzebowanie rynkowe jest. I jest wielość ludzi, którzy mają taką umiejętność. Bo to jest umiejętność i „czapki z głów” do tych co to umieją. Spotkać osobę, pójść na wykład do kogoś, na rozmowy biznesowe czy gdziekolwiek gdzie macie do czynienia z  człowiekiem, która mówi, a nic z tego nie wynika bo nie ma głębi. A może nie musi być? To jest właśnie to. Może nie zawsze musi być głębia. Każdy z nas ma wybór tego co bierze. Może nic. Może coś, może wszystko. Moje dobre, twoje dobre.

Ogarnianie swojego życia polega na balansie wielu rzeczy. Czasem jest to 300% normy, a czasem odpuszczenie. Polega na wyborze na dziś, na daną sytuację i moment  czy trzeba mieć maxa czy może być tak, że “obleci”. Fajnie jest wiedzieć co sami potrzebujemy, aby czuć się bezpiecznie, wygodnie, komfortowo, spójnie i w zgodzie.

 

Co chcesz poczuć, doświadczyć, gdzie być, co zobaczyć?

1cochceszzobaczyc

Każdemu z nas chodzą po głowie i emocjach rzeczy, których chcielibyśmy doświadczyć, poczuć, zobaczyć, dotknąć czy przeżyć. Niektórzy ciągle chodzą na koncerty, wystawy, musicale, wydarzenia kulturalne. Inni jeżdżą, aby coś spektakularnego doświadczyć czy przeżyć.

Jednak cześć z nas tylko nosi te marzenia w środku i bardzo rzadko je realizuje.

Ja od dość dawna staram się reagować na takie impulsy z wnętrza siebie i dokładać starań, aby jednak realizować to chcenie ze środka. Koncert ulubionego piosenkarza czy piosenkarki, długo przemyśliwany musical, na który warto się wybrać to „stolicy” (majstersztyk w postaci Mamma Mia w teatrze Roma ostatnio), wystawa inna niż wszystkie jak na przykład ta Van Gogha, festiwal światła w Toruniu, koncert muzyki francuskiej czy inne spektakularne w filharmonii.

Są też takie, które wciąż na mapie niezrealizowane i czekają. To festiwal tańca w Poznaniu co roku, Gaelforce Dance czy trasa krasnoludków we Wrocławiu. Co roku chcę pojechać do Warszawy, aby być tam 1 sierpnia o godz 17 i wciąż to odkładam mimo, że to siedzi w środku.

 

A co Ty chcesz przeżyć, zobaczyć, usłyszeć, zatopić się,  poczuć?

Czyj koncert chodzi za tobą już kilka lat?

Jakie miejsce woła cię od dawna?

Jaki spektakl, musical, balet powoduje reakcję ciała, kiedy widzisz plakat czy wzmiankę w telewizji?

Jakie miasto jest na twojej mapie od dawna i wciąż tam ciebie nie było mimo, że to proste?

Może idziesz na jakiś wykład już kilka lat mimo, że ten wykładowca co roku gości w twoim mieście?

Co wciąż odkładasz? Jakie przeżycie?

Czytasz ten tekst i oczywiście wiesz co to jest… Jedna, dwie, trzy… i jeszcze to…

Przeszukaj internet, kup bilet i zrób to dla swojego serca.