Co chcesz poczuć, doświadczyć, gdzie być, co zobaczyć?

Każdemu z nas chodzą po głowie i emocjach rzeczy, których chcielibyśmy doświadczyć, poczuć, zobaczyć, dotknąć czy przeżyć. Niektórzy ciągle chodzą na koncerty, wystawy, musicale, wydarzenia kulturalne. Inni jeżdżą, aby coś spektakularnego doświadczyć czy przeżyć. Jednak cześć z nas tylko nosi te marzenia w środku i bardzo rzadko je realizuje. Ja od dość dawna staram się reagować na takie impulsy z wnętrza siebie i dokładać starań, aby jednak realizować to chcenie ze środka. Koncert ulubionego piosenkarza czy piosenkarki, długo przemyśliwany musical, na który warto się wybrać to „stolicy” (majstersztyk w postaci Mamma Mia w teatrze Roma ostatnio), wystawa inna niż wszystkie jak na przykład ta Van Gogha, festiwal światła w Toruniu, koncert muzyki francuskiej czy inne spektakularne w filharmonii. Są też takie, które wciąż na mapie niezrealizowane i czekają. To festiwal tańca w Poznaniu co roku, Gaelforce Dance czy trasa krasnoludków we Wrocławiu. Co roku chcę pojechać do Warszawy, aby być tam 1 sierpnia o godz 17 i wciąż to odkładam mimo, że to siedzi w środku.   A co Ty chcesz przeżyć, zobaczyć, usłyszeć, zatopić się,  poczuć? Czyj koncert chodzi za tobą już kilka lat? Jakie miejsce woła cię od dawna? Jaki spektakl, musical, balet powoduje reakcję ciała, kiedy widzisz plakat czy wzmiankę w telewizji? Jakie miasto jest na twojej mapie od dawna i wciąż tam ciebie nie było mimo, że to proste? Może idziesz na jakiś wykład już kilka lat mimo, że ten wykładowca co roku gości w twoim mieście? Co wciąż odkładasz? Jakie przeżycie? Czytasz ten tekst i oczywiście wiesz co to jest… Jedna, dwie, trzy… i jeszcze to… Przeszukaj internet, kup bilet i zrób to dla swojego serca.

Rozczytaj się namiętnie »

Szaleństwo i zachwyt na Mapie

Czytam po raz kolejny książkę o filozofii Starbucksa. O tym co było i jest w głowach twórców i następców i jak starają się przenieść to, aż po szczebel osoby, która podaje wam kawę jeżeli czasem tam chodzicie. Pamiętam, dobrych kilka lat temu, po raz pierwszy trafiła w moje ręce, „przypadkiem” oczywiście, pierwsza z książek opisujących tę firmę i jej filozofię. Po przeczytaniu, a było to akurat w moje urodziny, więc w Paryżu, pognałam do pierwszego znalezionego Starbucksa (bo wcześniej mnie tam nigdy nie było), żeby sprawdzić czy faktycznie jest tak jak piszą i jaką mają wizję. Trafiłam wtedy na dziki wielokulturowy  tłum stojący karnie w oczekiwaniu na swoją kawę. Hmmm.. coś w tym musi być oprócz dobrego marketingu i reklamy oraz wysokiej ceny. Rozpisałam się jak to czasem u mnie bywa. Po co ten wstęp? Bo dziś czytając po raz kolejny książkę (lubię wracać czasem do fragmentów przeczytanych książek) objawiło mi się coś innego. Coś co jest też kluczowe dla map, które ja robię i wy robicie. „Wszystko ma znaczenie” oraz „Niespodzianka i zachwyt (klienta)” (to dwie z zasad Starbucksa) Robiąc mapę skupiamy się na rzeczach podstawnych, które zapewniają nam prace, relacje, zdrowie, rodzinę, wiedzę, wolność i wiele innych rzeczy. Dla każdego ta kombinacja będzie inna. Kolejna cześć to te chcenia i marzenia, które sięgają wyżej, mocniej, wykraczają poza codzienność. Są też takie „totalnie odjechane” typu nie wiem jak, ale tak chcę, aby się stało. Tu kolejna dygresja – dawno temu miałam kontakt  dziewczyną, która na swojej mapie w dużej ilości umieściła rzeczy typu niech się stanie. Na tamten moment realność ich stawiała wiele do życzenia. Od tego czasu pisze do mnie w różnych odstępach czasowych informując, że kolejne marzenie z mapy się spełniło. Jest dla mnie zawsze przypomnieniem, że jak ktoś taką, totalnie z pozoru abstrakcyjna, mapę chce mieć to proszę bardzo! Voila! Niech się stanie! No więc od marzeń codziennych, podstawowych do marzeń „z kosmosu”. Ten

Rozczytaj się namiętnie »

Co masz do ogarnięcia?

Co masz takiego co wciąż chcesz zrobić? Co wciąż wchodzi w oczy i wkurza? Co łapie cię w najbardziej nieodpowiednim momencie, albo napada coraz częściej? A może po prostu to zrobić….? Albo zlecić obcym siłom? A jakby z innej strony. Co chodzi za tobą już długo? Marzenie, cel, potrzeba, chcenie… A może po prostu to zrobić….?   8 godzin snu – pisałam ostatnio  : ) Dojść na 4 kolejne zajęcia fitness w środy Kije z Zośką co wtorek o 19 Urwana półka w szafce z ręcznikami Konsekwencja w delegowaniu rozładunku zmywarki Złożenie papierów na studia podyplomowe Skrócenie TEJ sukienki Kreski permanentne Umówienie się do endokrynologa Naprawa dętki w rowerze Wyjazd na 3 dni z partnerem Paryż, Rzym i Krym Wyjście do restauracji we dwoje Kino (!!!) Wymarzony fotel z Ikei w sypialni Komplet garnków co nie przypalają 30 ćwiczeń na biust co rano Malakser co wszystko robi sami myje się w zmywarce Muzyka w telefonie Nie robienie tony ogórków kiszonych w tym roku Wyjazd do spa z Maryśką Odważyć się zmienić kolor włosów Dojść do dietetyka Wyrwany kontakt w kuchni tam gdzie najbardziej potrzeba Dojście do punktu od telefonów i odblokowanie w końcu wysłania mms-ów Zakupić tablet tylko dla mnie Spotykać się z nim i odważyć się nie założyć bielizny Zrobić coś razem inaczej Przetestować w realu (np. późną nocą)  czy bieganie mi pasuje Wybielić zęby Zmienić oprawki okularów Kupić odjechaną wypatrzoną pościel [i uprawiać w niej dziki sex 🙂 ] Zmienić kolor ścian w sypialni x,y ,z …. A co ty chcesz???? Zrób jedno….    

Rozczytaj się namiętnie »

8 godzin snu

W swojej książce „Mapa Marzeń – Mapa Celów” i na wielu wykładach podaję jako przykład marzenia to, że ktoś chce być w łóżku o 23. Chodzi w tle o to, że celem czy marzeniem jest to, że się wysypiamy, że wstajemy wypoczęci i że mamy rano mózg na swoim miejscu.  Zresetowany, a ciało ogarnięte na tyle, aby wstać, a nie się zwlec z łózka z obłędem w oczach. A jedynym marzeniem jest powrót do pozycji horyzontalnej. I ja takie marzenie o 8 godzinach mam. Tyle, że realizacja kiepsko idzie. Jak coś „się nie robi” to warto pomyśleć czemu się „nie robi”, nie spełnia, nie realizuje. U mnie na przykład nie, bo non stop dokonuję innych wyborów i tym wyborem nie jest spanie 8 godzin. Jednak to, jak się okazało, durny wybór. Bo tak jak pisałam ostatnio baterie ludzkie są cierpliwe, ale w końcu padną. Tak więc celem, który doklejam na swoją mape jest nie bycie w łóżku o 22 czy 23. Celem jest spanie 8h. I taka organizacja świata, aby te 8 godzin jednak było. Daje sobie przyzwolenie na plus minus (no umówmy się, że często to minus) godzinę. Też będzie dobrze. Realność celu – zupełnie dobra bo czas wakacji, dzieci do szkoły nie trzeba wozić, mniej pracy w roli poganiacza niewolników czyli szkoła, dzieci, projekty, zielniki, urodzinowe imprezy i spóźnione prace domowe. Myk dla mnie polega na innych wyborach. Wybieram, że przez tydzień, a może miesiąc będę pilnować, aby tak iść spać, aby mieć możliwość tych 8 godzin snu. To oznacza, że jak lubicie i potrzeba wam poczytać książkę czy obejrzeć odcinek serialu już w łóżku (polecam inne fajniejsze czynności w łóżku przed snem, ale jak się nie ma co się lubi to się ogląda czasem serial) to w planie potrzeba nam godziny wcześniej. To oznacza, że odmawiacie (!) innych rzeczy bo regeneracja jest na najbliższy tydzień czy miesiąc priorytetem. Wyczytałam, że sen sprzyja chudnięciu. Im więcej śpimy tym bardziej nie tyjemy, a nawet chudniemy. Warte uwagi. Sen (znaczy te 8 godzin, a nie 5)

Rozczytaj się namiętnie »

Dobrze wyglądam

„Może jestem nietypową matką, co chórem potwierdzają śmiejąc się moje dzieci, ale uważam, że dziecko może sobie samo przygotować jedzenie lub wziąć gotowe z lodówki . A jak nie chce, nie weźmie, nie zje i też będzie żyło.” Fragment z książki „Ogarnij swój dzień” Ile razy rezygnowałaś z czegoś bo rodzina i dzieci MUSZĄ zjeść? Ile razy WSZYSCY byli ważniejsi niż ty? Ile razy nie starczyło kasy na twój kurs za to na pewno starczyło na basen dziecka mimo, że dziecko nienawidzi basenu i boi sie wody? Ile razy zrezygnowałaś z, z, z, …. A może już czas na Ciebie? Co byś zrobiła jak byś miała wolny weekend? Albo lepiej jeden wolny weekend w tygodniu? Albo wtorki po pracy? Nie ma cię w te dni. Jeżeli jesteś Matką Polką to w momencie, kiedy pierwszy raz powiesz „nie ma mnie dziś” twoje serce będzie krwawić obficie, a wyrzuty sumienia za głodne i porzucone na pastwę losu nastolatki siegną nieba. Obiecuję, że kolejny raz będzie prościej : ) Jak w reklamie – jesteś tego warta.  

Rozczytaj się namiętnie »

Sprzątaj w swojej głowie

Wiele w książce „Ogarnij swój dzień” pisałam o ogarnianiu przestrzeni, porządku, ergonomii i robieniu wolnego miejsca. Mam takie doświadczenie, że warto od czasu do czasu zrobić porządki we własnej głowie. Wyrzucić rzeczy, które są bez sensu. Wiem, że trudno jednak nawet mały „bezsens” usunięty z naszej głowy daje nam miejsce. Dokańczanie rzeczy, zrobienie czegoś co odkładamy już dużo czasu, rezygnacja z jakieś sprawy, domknięcie projektu powoduje, że zwalniają nam się przestrzenie w mózgu. Jak mam bardzo dużo pracy zawodowej to moja głowa jest dramatycznie przeładowana i nie ma w niej przestrzeni na kreację, pasję, nowe pomysły. Jak projekty dokończone, oddane, wraca zwykły rytm pracy i nagle budzę się z nowymi pomysłami i konceptami. Same przychodzą bo mają gdzie wejść. Wiem, że to prawdy oczywiste jednak nawet przypomnienie prawd oczywistych czasem jest odkryciem roku. Co masz takiego co zajmuje ci pół mózgu? Dokończ. Zrób coś, przemieść, oddaj, zdeleguj, domknij. Poproś o pomoc. Co robisz, robisz, robisz i  idzie jak po grudzie. Domknij na tym etapie co jest. Zrób jakieś cięcie. Ustal czas, do kiedy będzie zrobione. Kiedy wykonasz telefon? Kupisz w końcu? Wyślesz trudnego maila? Przeorganizujesz system? A może po prostu pozbędziesz się. Na szybko intuicyjnie, bez myślenia wymień 3 takie rzeczy, które obracasz w ciele i głowie już długo. A one ciążą jak by były z ołowiu i to w dodatku z mackami włochatymi. Co będzie pierwszą rzeczą jaka zrobisz, aby udrożnić swoją głowę? Zrobić trochę miejsca na oddychanie?

Rozczytaj się namiętnie »

© 2019 Karina Sęp | Designed and created with ❤ by Gienia CREATIVE & Mateusz Okła