Po co robimy Mapę Marzeń ?

 

Pytanie jest przewrotne, a ma na celu uświadomienie nam czegoś bardzo ważnego. Co Ja chcę w życiu i od życia.

Mapę robimy więc po to, aby:

  • – uświadomić sobie i zdefiniować, jakie Ja mam marzenia i cele;
  • – ustalić priorytety w moim życiu;
  • – zobaczyć, czy moje życie pozostaje w harmonii we wszystkich obszarach;
  • – uporządkować, „odśnieżyć”, „odgruzować” mój świat, życie i codzienność;
  • – wiedzieć, czego Ja chcę i co jest dla mnie ważne;
  • – zrobić plan działania, żeby moje marzenia i cele się spełniły.

Aby oddzielić moje od nie mojego. Aby mieć świadomość, jak ja chcę, aby wyglądało moje życie. Jeżeli w dzieciństwie pozwolono nam na posiadanie własnego zdania, na kreatywność, na próbowanie, na popełnianie błędów, jeżeli budowano w nas poczucie naszej wartości, to wiemy, co jest, a co nie jest nasze.

Tworzę mapę, aby uświadomić sobie i zdefiniować, jakie Ja mam marzenia i cele.

Często bywa jednak tak, że jesteśmy zlepkiem czyichś poglądów, opinii, wyborów i spojrzenia na świat. Z czasem dokładamy do tego myślenie i zdanie innych, męża, żony, przyjaciółki. Sami już nie wiemy, czy to my chcemy jechać na wakacje do Turcji, czy tylko nasza rodzina. Tak więc mapę robimy po to, aby wiedzieć, dokąd ja chcę pojechać na wakacje.

Robię mapę, aby ustalić, jaka jest kolejność priorytetów w moim życiu.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, które punkty naszej listy marzeń i celów mają być zrealizowane w najbliższym czasie, a które potem. Co jest do zrobienia w pierwszej kolejności, a co później. Chcemy wszystko od razu… i nie udaje się nic. Albo chcemy dużo i zniechęceni ogromem pracy poddajemy się od razu. Praca nad naszą mapą to też praca nad umiejętnością dokonywania wyborów. Wyborów w ogóle, ale też planowaniem wyborów w czasie i przestrzeni. Marzeniem może być, na przykład, własny pokój, w którym mielibyśmy oazę. Aby tak się stało, potrzebujemy najpierw nowego domu, pieniędzy oraz wielu innych czynników. Naszym marzeniem jest tak naprawdę mieć własny kąt. Jeżeli ustawimy w czasoprzestrzeni te dwa marzenia (własny pokój, własny kąt) i skonfrontujemy je z realiami naszego życia teraz, to zobaczymy, że własny pokój będziemy mogli mieć dopiero wtedy, kiedy nasze dzieci wyprowadzą się od nas, czyli za dwanaście lat… Za to szansa na własne biurko w domu czy zagospodarowanie suszarni w bloku na moje hobby jest już dziś! Celem jest więc wydzielenie części sypialni na wstawienie mojego biurka albo uzysknie akceptacji spółdzielni na zagospodarowanie suszarni. Może trzeba będzie tam doprowadzić prąd, a następnie zorganizować niedużą kwotę na farby i sprzęty, ale to już są drobiazgi.

Mapa ma odpowiadać na pytanie, czy moje życie jest w harmonii we wszystkich obszarach.

Mapa ma dziewięć obszarów. Dobrze, jeżeli te dziewięć obszarów pozostaje we wzajemnej harmonii i powiązaniach. Jak krwiobieg, jak energetyczna wymiana pomiędzy poszczególnymi płaszczyznami naszego życia. Prawidłowo zrobiona mapa wyraźnie pokazuje i rozróżnia obszary funkcjonujące i zagospodarowane od tych, które są przez nas zaniedbane czy czasem nawet po prostu puste. Jeśli spojrzymy na mapę całościowo, zobaczymy, dlaczego niektóre rzeczy w naszym życiu nie działają tak, jak byśmy chcieli. Przerzucenie części energii z obszarów przeładowanych do tych mniej zagospodarowanych spowoduje harmonię i większą siłę działania w nas samych. Patrząc w ten sposób ma mapę, dostrzeżemy również obszary, w których dzieje się tak wiele, że przestaliśmy już sami wiedzieć, o co tak naprawdę nam chodzi.

Czujemy, że nasza rodzina nagle nie ma się najlepiej. Że rozluźniają się więzy. Dzieci uciekają z domu do kolegów, mąż siedzi przed telewizorem albo gra „w czołgi”. A przecież przedtem robiliśmy tak wiele rzeczy razem. Chodziliśmy do kina, teatru, do znajomych, graliśmy w karty i gotowaliśmy razem w weekendy. Jeżeli sięgniemy głębiej, to okaże się, że jest to wtórny efekt zaniedbania związku, czasem zdrowia fizycznego, a czasem rozwoju jako takiego. Przestaliśmy się uczyć i rozwijać, wdrażać nowe idee w życie. Przestało nam się chcieć dbać o siebie, swoje zdrowie oraz wygląd. To zaowocowało oddaleniem, brakiem wspólnych zajęć i tematów, brakiem zainteresowania tym, co robi druga osoba. Stąd już prosta droga do tego, aby rodzina co prawda mieszkała razem, ale miała niewiele ze sobą wspólnego. Danuta Wałęsa pięknie określiła to zjawisko w swojej książce, pisząc „W jednym życiu dwa światy” . Mężczyzny nie interesuje żona, żony mąż, a dzieci w tej sytuacji też nie znajdują nic ciekawego w domu. Nie mają inspiracji, miłości, bliskości, nowych pomysłów, kreatywności. Przykładów takich ciągów zdarzeń można by podać wiele. Czasem, gdy patrzę na kolejną tworzoną na warsztatach mapę, widzę te wszystkie powiązania. Zastanawiam się długo, za którą nitkę najpierw złapać, by dojść do sedna problemu. Jaką pracę najpierw wykonać.

Uporządkować, odśnieżyć, odgruzować. Mój świat, życie i codzienność.

 

Niekiedy zza góry rzeczy dziwnych, które nazbierały się w naszym życiu, nie widać czystego placu, na którym można zacząć realizować marzenia i cele. Aby go stworzyć, czasem jest potrzebne radykalne sprzątanie lub – jak to nazywa Rubin Gretchen w swojej książce „Projekt szczęście”* – odgruzowanie otoczenia. Ja nazywam to odśnieżaniem. O co chodzi? Rzecz w tym, że zwykły bałagan i nagromadzenie rzeczy wokół nas przytłaczają i zabierają przestrzeń. Budzą też niepokój i wpędzają w poczucie winy z powodu niedawania sobie rady z otaczającą nas rzeczywistością. Są materialnym wyrzutem sumienia. Bałagan wokół nas przekłada się na bałagan w głowie. Trudno jest mi pracować przy biurku, na którym piętrzą się stosy niepotrzebnych przedmiotów, gdzie nie ma nawet kawałka blatu do wykonania pracy. Nie mówiąc o wolnej czystej przestrzeni biurkowej, która mnie inspiruje do działania. Trudno jest dobrze i z przyjemnością się ubierać, kiedy nasza szafa czy garderoba zapchana jest stertami starych ubrań, które „jeszcze się przydadzą, jak schudnę” albo „jak wróci moda”. Mało, że nic nie możemy w niej znaleźć, to brakuje miejsca na nowe rzeczy, które pomogłyby zmienić nasz wizerunek. Polecam zacząć w takim przypadku od kupienia dwudziestu pięknych nowych drewnianych wieszaków, na które przewiesicie rzeczy, a w trakcie tej czynności zadzieją się rzeczy magiczne. Niepotrzebne rzeczy same wyjdą z szafy. O dziwo, zaczniemy czuć przestrzeń też w naszej głowie i w ciele. Poczujemy się lżejsi. Podczas robienia mapy jest czas i miejsce na porządkowanie naszego życia. Regina Brett w książce „Bóg nigdy nie mruga” pisze: „Dzięki porządkom uwalniamy się od przeszłości. Na co robimy miejsce? Na nowe sposoby spędzania wolnego czasu, nową miłość, nowe pomysły i nowy spokój ducha. Na nowe zainteresowania, nowych przyjaciół, nowe cele. Kiedy pozbędziesz się nadmiaru rzeczy, będziesz mógł cieszyć się istotą życia, wszystkim, co piękne i ważne, co wzbogaca wasze życie. Kiedy wreszcie pożegnasz się z osobą, którą byłeś kiedyś, odkryjesz osobę, którą jesteś dziś, i osobę, którą chcesz się stać”* . Więc posprzątajcie.

Mapę robimy również po to, aby dowiedzieć się, co jest dla nas ważne.

W moim odczuciu uświadomienie sobie tego, co dla mnie jest ważne, jest bardzo istotne dla bycia szczęśliwą w życiu. Zbyt często nie zdajemy sobie sprawy, że realizujemy czyjeś scenariusze na życie. Czyjeś marzenia i cele. Chodzimy nieszczęśliwi, że życie nie układa się nam tak, jak chcemy. Pytanie tylko, czy wiemy, jak chcemy. Mapa pozwala na refleksję nad tym, co chcę Ja. Czasami chodzi o małą zmianę, a czasami trzeba rewolucji w naszym życiu. Znalezienie czasu na swoją pasję czy godzinę sportu w tygodniu może zmienić całkowicie nasze życie. A innym razem powinno się zmienić pracę czy miejsce zamieszkania. Bywa, że należy przemyśleć swój związek.

To bardzo trudne zobaczyć, na czym nam najbardziej w życiu zależy. Tak bardzo nie wiemy, czego chcemy, że zrobienie mapy nie jest możliwe. Czas przeznaczony na zapoznanie się z działaniem mapy może być po prostu pierwszym krokiem w procesie zmian. Tak też bywa. I tak jest dobrze. Zdarza się, że jest za wcześnie na mapę. Ale zasiane ziarno zakiełkuje i zaczniemy układać swój świat według własnego porządku.

Mapa to plan działania, żeby moje marzenia i cele się spełniły.

Mapa jest planem działania. Po prostu. Poprzez zdefiniowanie marzeń i celów definiujemy też niejako plan, czyli schemat postępowania, jak dojść do tego, o co nam chodzi. Jeżeli chcemy nurkować i to jest naszym marzeniem od zawsze, to dobrze by było nauczyć się pływać. To jest właśnie mój przypadek, chociaż do nurkowania nie trzeba umieć pływać. Ale aby móc pójść na kurs nurkowania, przez dwa lata uczyłam się pływać na torze równoległym, razem z moimi małymi córeczkami. Wtedy na mojej mapie było „pływam dobrze osiem basenów”. Bałam się wody i dalej mam do niej respekt, jednak poziom mojego poczucia bezpieczeństwa wzrósł znacząco. Potem pojawił się kurs nurkowy i safari nurkowe w Egipcie. Na kolejnej mapie jest nurkowanie w Meksyku. I na pewno tam pojadę. Tak wygląda plan spełniania marzeń i celów.

 

Fragment książki “Twoja Mapa Marzeń”

257

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on google
Share on linkedin
Share on twitter

Nowa książka!
Premiera 21 czerwca.

Orgazm na szczycie, zrób sobie dobrze
w drugiej połowie życia.