Prezent

Trudno jest zrobić komuś prezent. Taki „z sensem”.

Ostatnio słyszałam w radio, że 1/3 prezentów jest nie trafiona. To myślę i tak dobra statystyka. Słuchając w sklepach czy w innych miejscach rozmów ludzi, którzy desperacko odhaczają i wymieniają co komu kupili i ile jeszcze i komu nie mają pojęcia co kupić więc kończy się na „cokolwiek” by było, zawsze mi jakoś smutno.

Rzecz dotyczy nie tylko prezentów, za którymi prawie wszyscy uganiają się ostatni miesiąc, dziś i jutro rano jeszcze, z obłędem w oczach, aby „cokolwiek” dać i włożyć pod choinkę.

Rzecz dotyczy dawania prezentów w ogóle.

Ja nie lubię dostawać prezentów i niespodzianek. Jestem tak zwanym „trudnym i wymagającym klientem” i nie jest łatwo. Ci, którzy mnie dobrze znają wiedzą jak do mnie trafić i co mi sprawi radość, a jak nie wiedzą w danym momencie to nie robią nic i tak jest dobrze. Ja postępuję tak samo. Dawno już wyzwoliłam się z „muszenia” dawania prezentów na siłę w danym dniu.

Ale nie o tym miało dziś być.

Dostałam prezent w tym roku. Inny niż wszystkie. To podziękowanie. Zapakowanie podziękowanie. Za różne rzeczy, które wydarzyły się do tej pory między nami. Rzeczy ulotne, niematerialne, nienamacalne, najważniejsze, ważne, mocne, głębokie, zmieniające życie, mające wpływ na to jacy jesteśmy, doceniające, dobre, każde, najcenniejsze.

Może to jest pomysł na wasz prezent dla kogoś ważnego? Jeżeli to ktoś Ważny. Bo jak nie to nie zrozumie myślę. Może spiszcie to co ważne dla was w tej osobie i połóżcie pod choinką. Gwarantuję, że będzie to najlepszy prezent świata. Macie kogoś takiego? Mam nadzieje, że macie.