FAZY ZMIANY – Skok na główkę

Ile razy w życiu podejmowaliście decyzję o skoku w nieznane?

Ja mam kilka takich akcji na swoim koncie. W znakomitej większości z nich skok był następstwem przemyślanej decyzji, procesu w który zdecydowałam się wejść, rozpocząć nowy etap, dokonać zmiany w życiu. Im bardziej jesteśmy przygotowani tym łatwiej.

Prawie zawsze możemy się wycofać na początkowym etapie procesu zmiany. Zresztą na każdym. Jeżeli nie spaliliśmy mostów, nie zostawiliśmy po sobie zgliszczy to zwykle można się wycofać. Jednak żeby zobaczyć i poczuć czy chcemy iść dalej, czy nie, trzeba stanąć słupku i skoczyć… Zobaczyć co jest dalej…

Świadomość co nas czeka mi osobiście pomaga. Ja lubię wiedzieć co może mnie spotkać dalej. Lubię się przygotować. Przetestować. Przećwiczyć. Zweryfikować.

Kilka lat temu uczyłam się skoku na główkę na basenie. Miałam za sobą dwa lata nauki pływania. Już ta głębia po jednej stronie basenu nie przerażała mnie tak bardzo. Już wiedziałam, że sie tak prędko nie utopię. Tak często praktykowany najpierw skok na nogi był dla mnie niewykonalny (głowa za daleko od wody). Zaczęłam od zsuwania się na macie piankowej do basenu. Jak maluchy obok. Potem klękałam na macie i wykonywałam coś w rodzaju wejścia głową do wody. Następnie bez maty i kolejne etapy. Wszystko odbywało się w tempie moim własnym i na moich zasadach. I wcale to nie były jedne zajęcia tylko kilka. W czasie procesu pokonałam wiele mniejszych barier i strachów. To pomaga. Na własnych warunkach…To kluczowe dla mnie.

Bo to o czym mówię i piszę to podejmowanie zmiany i skok na główkę na własnych warunkach.

Zmiany narzucone każą nam skakać i nikt nie myśli często nad naszym komfortem. A jeszcze nas pchną żeby szybciej. To coś innego.

To o czym piszę w książce to świadoma zmiana na własnych zasadach.

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on google
Share on linkedin
Share on twitter

Nowa książka!
Premiera 21 czerwca.

Orgazm na szczycie, zrób sobie dobrze
w drugiej połowie życia.