Stagnacja

Nie żyjecie, nie rośniecie, trwacie w swego rodzaju hibernacji, czekając. Stagnacja. Trwacie w niej.

Stagnacja – dłuższy stan dyskomfortu 

Macie czterdzieści – pięćdziesiąt lat i przeżywacie bliżej nieokreślony stan dyskomfortu czy niezaspokojenia. Czujecie niepokój, zawód, macie poczucie bycia nie na swoim miejscu. Coś was omija codziennie, a w zasadzie wiecie, że coś was zawsze omijało. Odczuwacie brak chęci do życia, macie poczucie niespełniania nie tylko młodzieńczych marzeń, ale w ogóle jakichkolwiek. Czujecie, że wchodzicie w drugą połowę życia, przemijacie, coraz mniej czasu wam zostało. Macie coraz mniej sił, coraz mniejszy wachlarz możliwości. Nie widzicie żadnej nowej perspektywy. Macie może poczucie, że jesteście w życiu „uwiązani”, „obsługujecie” dzieci czy partnerów. Abo pojawiły się już wnuki. Rodzice wiedzą, że jesteście dyspozycyjni, więc też zaczynają się domagać waszej uwagi. W pracy jesteście na okrągło przepracowani i zmęczeni, bo sił na całe dwadzieścia cztery godziny już nie wystarcza.

Ogólnie rzecz biorąc – nie żyjecie, nie rośniecie, trwacie w swego rodzaju hibernacji, czekając… I już właściwie nie wiecie, na co tak czekacie… Na cud? Na to, że ktoś albo coś uratuje was i wyrwie z letargu? A może czekacie na coś innego? Tylko na co?! Dyskomfort, niewygoda, niepokój, brak oddechu i brak powietrza oraz przestrzeni. To czujecie na co dzień. Kiedy popatrzeć z boku, to niby krzywdy nie ma. 

Stagnacja jest stanem nieżycia

Ale … jednak coś jest nie tak. Jesteście w stanie NIEŻYCIA. Wielu ludzi tkwi w takim stanie i będzie w nim tkwiło do końca, ponieważ nie potrafią się temu sprzeciwić. Nie są w stanie wystąpić przeciw narzuconym im normom społecznym, wartościom, systemowi rodzinnemu i powinnościom oraz temu, co „muszą” i czego się od nich wymaga. Choćby nie wiem co – nie da rady bez pełnego obiadu na stole czy pewnej pracy na etacie. Można tak wybrać, bo każdy ma prawo do swoich opcji i preferencji. Pytanie tylko, jaką cenę trzeba za to zapłacić? I czy jesteście na to zdecydowani? Część z was gotowa jest podjąć się zmiany o sto osiemdziesiąt stopni, aby druga połowa życia wyglądała inaczej i to popchnie ich do drugiej fazy, czyli Decyzji o Zmianie. 

Część nie chce, bo „nie ma siły”, bo „po co, na co i dlaczego”. Jest, jak jest i niech tak zostanie, bo okoliczności wewnętrzne czy zewnętrzne nie pozwalają na żaden ruch. Kręgi się ciągle nie ułożyły i nie otworzyły portalu do uruchomienia akcji (Teoria Obracających Się Kręgów). Po drodze często marzeń żal i siebie samych. Niestety – motyw Matki Polki wciąż żywy w narodzie i nie mnie z nim polemizować. Podobnie jak mit dźwigania na barkach, utrzymania i całkowitej odpowiedzialności za rodzinę w stosunku do mężczyzn. Znam, z praktyki wiele takich przypadków, i wy pewnie też, o nie jednym słyszeliście. 

Co, jeśli jednak w tym stanie nieżycia nie chcemy pozostawać?

Moja propozycja na tym etapie to żeby zrobić dla siebie, chociaż coś małego, co uprzyjemni życie, pozwoli odzyskać jego kolor i przyniesie radość. Zagospodarujcie, chociaż jakiś mały skrawek waszej rzeczywistości dla siebie. Niech będzie wasza i tylko wasza. Zróbcie cokolwiek w tym względzie, a już będzie krok do przodu. Znajdźcie swój osobisty, mały „ogródek”, swoje malutkie JA i „wyhodujcie” sobie, chociaż malutką Trzecią Nóżkę (Teoria Trzech Nóg). Zróbcie to teraz, póki jeszcze możecie i macie choć trochę siły. Miejcie tę maleńką trzecią Nóżkę Ja – zwłaszcza na wypadek, gdyby jedna z pozostałych dwóch nóg pracy lub domu, nagle się rozpadła, mimo że włożyliście mnóstwo sił i energii, aby mieć je silnie zbudowane. Wtedy Noga Ja może stanowić bardzo ważny punkt podparcia. Być tym, co utrzyma Was na powierzchni życia.

Fragment książki “Orgazm na szczycie” – Rozdział Fazy Zmiany – Stagnacja– KUP TERAZ SWÓJ EGZEMPLARZ ORGAZMU!

 

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on google
Share on linkedin
Share on twitter

Nowa książka!
Premiera 21 czerwca.

Orgazm na szczycie, zrób sobie dobrze
w drugiej połowie życia.