Strefa bezpieczeństwa

Testujcie, sprawdzajcie, penetrujcie, miejcie odwagę….

Zgłębianie i ewentualne ostrożne rozszerzanie Strefy Bezpieczeństwa i Własnego Terytorium w drugiej połowie życia jest dla mnie ogromnie istotne. Dlatego określenie warunków swojego dobrostanu, przy obniżającym się powoli poziomie sił i energii życiowej, stanowić może warunek sine qua non naszej zdrowej egzystencji do końca życia. Dlatego zadbajmy więc o bycie w zgodzie i w prawdzie ze sobą, akceptację tego, kim i jacy jesteśmy, przebywanie w przyjaznym środowisku, otaczanie się sprzyjającymi ludźmi, przedmiotami, przebywanie w miejscach i okolicznościach, które nam służą.

Na koniec bardzo chcę odnieść się do znanego i bardzo często ostatnio używanego (oraz nadużywanego!) pojęcia, jakim jest „strefa komfortu”. Ilość publikacji, artykułów, wypowiedzi i książek na ten temat jest ogromna. W większości z nich można przeczytać, że ze strefy komfortu należy koniecznie i natychmiast wychodzić. Pozostawanie w niej utożsamiane jest z postawą zachowawczą, niechęcią do zmian, brakiem odwagi, konformizmem i zgodą na nierealizowanie własnych marzeń. Natomiast mało mówi się i pisze o… kosztach z tym związanych.

Mam wewnętrzną niezgodę na takie traktowanie pojęcia „strefa komfortu”. Dla mnie – w przeciwieństwie do „ogólnie obowiązującej” definicji – strefa komfortu to wszystko to, co opisałam powyżej jako Strefę Bezpieczeństwa i Własnego Terytorium. Uważam, że mamy absolutnie prawo do posiadania, przebywania i nie wychodzenia z miejsc, sytuacji, stanów i relacji, w których czujemy się dobrze, bezpiecznie i na swoim miejscu. W których możemy odpocząć, naładować akumulatory, oddychać swobodnie, być sobą, w pełnym tego słowa znaczeniu, tak długo, jak chcemy i jak nam potrzeba. Dopiero mając świadomość tego, że posiadamy swoją strefę komfortu i możemy z niej swobodnie korzystać oraz w każdej chwili z niej wyjść i do niej powrócić – stajemy się zdolni do dokonywania zmian, poznawania nowych obszarów, ludzi, sytuacji i wchodzenia na inne terra incognita. Czynimy to wtedy w sposób, który pozwala bezpiecznie ponieść koszty wszelkich zmian i rewolucji, jakie sobie w życiu fundujemy lub które nas spotykają. Wychodzenie ze strefy komfortu za wszelką cenę, bez wewnętrznej zgody, świadomości i gotowości, powoduje często dramatyczne konsekwencje zarówno na duchu, ciele jak i umyśle. Prowadzi do zachwiania równowagi, konfliktów wewnętrznych i poważnych chorób.

Dlatego uważam i namawiam do tego, aby najpierw zidentyfikować, co jest naszą strefą komfortu a dopiero potem powoli, sprawdzając swoją gotowość, ewentualnie z niej wychodzić. Szczególnie w drugiej połowie życia. Testujcie, sprawdzajcie, penetrujcie, miejcie odwagę sięgać po nowe, ale na własnych warunkach, dbając o swój komfort i poczucie bezpieczeństwa.

 

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on google
Share on linkedin
Share on twitter

Nowa książka!
Premiera 21 czerwca.

Orgazm na szczycie, zrób sobie dobrze
w drugiej połowie życia.