Zasiej ziarno na Mapie Marzeń

Chodzą nam po głowie różne fajne pomysły co by tu zrobić i jak zrobić, żeby było zrobione. I jeszcze żeby było mało boleśnie.

Wiele razy każdy z nas próbował odchudzić się, przytyć, nie palić, nie pić tyle, pić wodę, przestać jeść słodycze, brać regularnie leki albo suplementy, nie jeść glutenu, laktozy, jeść zgodnie z grupą krwi albo według pięciu przemian, kłaść się wcześniej spać, nie przeklinać, albo (tu wpisz dowolne)…..

Znam takich co postanowią i jest.

Znam znakomitą większość takich, którym udaje się mniej…albo wcale się nie udaje.

Jak wiadomo na wszystko przychodzi czas.

Najgorzej jest, jak zmiana jest sforsowana jakimiś trudnymi przeżyciami, chorobą, albo traumatycznym przeżyciem. Wtedy zwykle wdrażana jest od razu i skutecznie.

Tam gdzie jest czas to jakby trudniej i oporniej.

Jak ma się do tego Mapa marzeń –Mapa Celów?

Chodzą nam po głowie różne fajne pomysły co by tu zrobić i jak zrobić, żeby było zrobione. I jeszcze żeby było mało boleśnie.

Otóż ja mam teorię kręcących  się kół w głowie. Od małych do największych. Każde z nich ma furtkę. Kiedy furtki ustawią się w linii prostej to pomysł wpada i jest natychmiast realizowany bo trafia do środka. W każdym innym przypadku odbija się, albo trochę wpada i potem błąka się po głowie obijając nam mózg.

Jak wstawimy nasz super pomysł na mapę to on tam sobie będzie czekał przyczajony na ustawienie się furtek w linii prostej. Będzie zwarty, gotowy, pełny, przemyślany, przyzwyczajony do nas, a my do niego. Musi tylko nadejść właściwy czas,

Pokażę to na swoim przykładzie. Jakieś 3 czy 4 lata temu miałam świetny pomysł, żeby przestać jeść gluten bo szybciej się chudnie, zdrowie i w ogóle dobrze to jest. Znaczy świat tak mówi. Zrobiłam podejście i oczywiście poległam po 2 dniach. Bo jak żyć bez makaronu, ciastek i croissantów. No jak żyć?

Temat chodził mi po głowie, przetestowałam trochę przepisów, napiekłam trochę chleba, który stał się suchym chlebem bezglutenowym dla konia. Temat umarł. Albo raczej zasiany zahibernował się. Miałam na mapie że jem bezglutenowo. Teoretycznie marzenie-chcenie się „nie zrobiło”. Ale zaczęło pracować. I to własnie chodzi.

Dwa lata temu czułam się bardzo źle. Ociężale i bez życia co oczywiście było spowodowane również kilogramami, które pojawiły się znikąd jak zwykle. Ja już nie walczę sama tylko idę po pomoc od razu. Dietetyk. A dietetyk mówi – Jest Pani w takim wieku (!), że warto zbadać nietolerancje zanim ułożymy dietę, bo Pani organizm może tracić energię na walkę z tym czego nie toleruje. I co wyszło? Gluten, laktoza i jajka.

Odstawiłam i dostałam nowe życie. Odstawienie poszło o dziwo sprawnie. Bo miałam naczytane. Bo miałam natestowane. Bo już rok nosiłam się z tym pomysłem, bo miałam go na mapie!

Od ponad dwóch lat nie jem glutenu. Jak zjem okazjonalnie to nie umieram chociaż dobrze mi nie robi. Ale są rzeczy których nie da się oddzielić jak urodzinowy Paryż, kawa i croissanty i wtedy i laktoza, i gluten, i nawet jajka, i zasmażka też  : )

A co wy macie co potrzebujecie zasiać w swoim życiu, aby czekało na lepszy czas ?

Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on google
Share on linkedin
Share on twitter

Nowa książka!
Premiera 21 czerwca.

Orgazm na szczycie, zrób sobie dobrze
w drugiej połowie życia.

© 2019 Karina Sęp | Designed and created with ❤ by Gienia CREATIVE & Mateusz Okła